ULUBIEŃCY MIESIĄCA | Wrzesień

To mieli być łączeni ulubieńcy września i października, ale jak zobaczyłam ile zajęli mi wrześniowi faworyci, stwierdziłam, że jednak ich rozdzielę. Nie martwcie się, na pewno w tym miesiącu dodam również wpis z kolejnego miesiąca, by nadgonić poprzednie miesiące. Ulubieńcy września w listopadzie? Tego nie znajdziecie na żadnym innym blogu 😉 Trochę się tego nazbierało, więc przygotujcie sobie kubek gorącej herbaty i jakieś przekąski.

ulubieńcy września

KOSMETYKI & AKCESORIA

Macie tak czasem, że wąchacie jakiś produkt, i nagle cały świat na chwilę przestaje istnieć? Ja tak miałam z żelem pod prysznic Le Petit Marseillais o zapachu moreli i orzecha laskowego. Jest to nawilżający i odżywiający kremowy żel pod prysznic i do kąpieli, który otula obfitą i mięciutką pianą całe ciało. Zapach produktu jest baaaaardzo przyjemny, ale nie utrzymuje się długo na skórze, co dla mnie jest plusem. Używam go już od ponad dwóch miesięcy, a zostało mi co najmniej 1/3 opakowania. Nakładam go zazwyczaj dość dużo, bo uwielbiam pianę, która się z niego tworzy, dlatego uważam, że jest to wydajny produkt. Kupiłam go w Supher-Pharm za 14,99 zł, a jego pojemność to 650 ml.

apricot_hazelnut_650ml

Czasami poszukuję idealnego produktu zadaniowego, a nie zdaję sobie sprawy z tego, że mam go pod nosem. Tak było z nawilżającym scrubem do ciała, ze śródziemnomorską oliwą z oliwek. Jest to seria Planet Spa z Avonu, którą pewnie kojarzycie z reklam. To idealny peeling dla mnie. Przede wszystkim jest gruboziarnisty, idealnie radzi sobie z suchą skórą, którą bardzo ładnie i przyjemnie złuszcza. Jednocześnie dzięki zawartości oliwy z oliwek pięknie nawilża i pozostawia ją gładką na długo. Pomagał mi również z wrastającymi włoskami po depilatorze, co niestety jest moją zmorą. Opakowanie jest zaprojektowane bardzo rozsądnie. Konsystencja produktu jest gęsta, a tubka skierowana jest do dołu, by bez problemu można było wydobyć odpowiednią ilość scrubu. Materiał z którego zrobione jest opakowanie jest na tyle miękki, by można było wycisnąć nawet ostatnią kroplę peelingu. Jego cena regularna to 33,00 zł / 200 ml, ale praktycznie zawsze jest w promocji i można go realnie kupić za 19,90 zł.

ulubieńcy września

Kiedyś zdarzało mi się zapominać o demakijażu, przez co zawitały na mojej twarzy zaskórniki (brrrr). Już od jakiegoś czasu uwielbiam stosować do tego zadania większe, kwadratowe płatki kosmetyczne, które świetnie się u mnie sprawdzają. Co tu dużo mówić, polubiliśmy się z wzajemnością, a do tego są bardzo poręczne i pozwalają oczyścić większą część twarzy jednym płatkiem. Jest to produkt chodliwy, dlatego czasem muszę kilka razy po niego zachodzić, by w końcu zakupić zapas. Lubię te z Biedronki, choć te z Bell też są przyjemne w zmywaniu makijażu. Powinny pojawić się w ulubieńcach już dawno temu, ale jakoś zawsze o nich zapominałam.

ulubieńcu września

Niektóre skłonności naszej skóry dostajemy razem z genami. Tak właśnie było w moim przypadku z suchością skóry, dzięki Mamo ;*. Dlatego zawsze lubię mieć przy sobie nawilżający krem do rąk, który nie tylko dobrze nawilży moje dłonie, ale również będzie ładnie pachniał. Te wszystkie kryteria spełniają te dwie perełki o zapachu mango&papaya oraz raspberry&blackberry. Pokochałam je jak tylko je powąchałam. Na szczęście na moją skórę działają równie dobrze, jak na zmysł węchu, dlatego trafiły do ulubieńców. Ich minus jest taki, że nie są dostępne w Polsce, nad czym bardzo ubolewam, ale mam nadzieję, że zrobię sobie ich zapas przy następnej wizycie w UK.

ulubieńcy września

MODA

Szykując się powoli na jesień, ale chcąc też poprawić sobie nastrój, złożyłam zamówienie na stronie elilu.pl. Zamówiłam dwie pary butów, o których pisałam w tym poście >>>klik<<<. Nie będę więc szczegółowo ich opisywała, bo całą swoją miłość do nich przelałam w wspomnianym wyżej wpisie. Moim ulubieńcem z tego zestawu są czarne botki, które bardzo polubiłam. Warto zaznaczyć, że są mega wygodne i ciepłe, idealne na jesień.

ulubieńcy września

KULINARIA

Nie mogłoby zabraknąć w tym miejscu czegoś do jedzenia. Jeśli śledzicie mnie w SM to już wiecie o czym napiszę. Zgadza się, chodzi mi o muffinki marchewkowe, które gościły w mojej kuchni i brzuchu nie raz przez ostatnie dwa miesiące. Były nawet docenione przez gości na parapetówce, ale o tym za chwilę 😉 Przepis i całą instrukcję przygotowania + zdjęcia muffinek znajdziecie pod tym linkiem >>>klik<<<.

Muffinki Marchewkowe

LIFESTYLE

Wrzesień był miesiącem, w którym przeprowadziłam się z poprzedniego mieszkania w nowe miejsce. Było sporo załatwiania, przewożenia, pakowania i rozpakowywania. Potem trzeba było na nowo wszystko gdzieś upchnąć, więc miałam nie lada wyzwanie. Współlokatorki się dziwiły jak udało mi się to jakoś rozłożyć po kątach, ale cóż. Praktyka czyni mistrza 😉 Teraz mieszkam na 9 piętrze i dzięki temu mam piękne widoki, którymi się z Wami co raz dzielę na Instagramie, Facebooku czy Snapchacie, na które Was serdecznie zapraszam.

ulubieńcy września

Może Ci się również spodobać