Czas na porządki!

Rozejrzyj się wokół siebie i realnie oceń, czy potrzebujesz tych wszystkich rzeczy, które nazbierałaś wokół siebie. Wiesz, że czas na porządki, ale jakoś nie chce Ci się za to zabrać. Może uda mi się Ciebie przekonać, że jak skończysz to całe ogarnianie, to poczujesz się lepiej. A chyba warto choć spróbować, prawda?

Czego masz najwięcej? Kosmetyków, ubrań, gadżetów, książek? Ile z tych rzeczy używasz regularnie?

Mniej więcej takie pytania krążyły mi w głowie przy ostatnich porządkach, które totalnie mnie zaskoczyły.

7 lat temu wyprowadziłam się z domu jadąc na studia i zabrałam ze sobą prawie wszystko, co miałam. Czy to było dobre? Oczywiście, że nie. Przez następne kilka lat gromadziłam różnego rodzaju przedmioty, które “szkoda wyrzucić”. Emocjonalne podejście do różnych rzeczy było przeszkodą w regularnych porządkach. Nie tylko miałam sentyment do przedmiotów, ubrań czy książek, ale do tego dochodził głos z tyłu głowy “a może jeszcze się przyda”. I w ten sposób z roku na rok rósł mój bagaż, który ciągałam za sobą przy każdej przeprowadzce.

Ile tego nazbierałam?

Półtora roku temu przeprowadzałam się do nowego mieszkania i aby zabrać się ze wszystkimi moimi rzeczami, potrzebowałam pomocy znajomych z autem. Jeździłam aż trzy razy, żeby wszystko przewieźć. Nie za każdym razem samochód był upchnięty aż po sufit, ale wyobraź sobie skalę problemu, żeby obracać samochodem aż trzy razy! Nowi współlokatorzy byli zdumieni jak ja to wszystko pomieszczę w pokoju. Jakoś mi się to udało, ale potrzebowałam dwóch dodatkowych mebli do tego, żeby pochować wszystkie moje rzeczy. Wiedziałam, że przydałoby się zrobić porządki, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Zresztą chciałam wszystko jak najszybciej gdzieś upchnąć, więc szybko o tym zapomniałam.

Tym razem było trochę inaczej. Porządki zaczęłam miesiąc przed przeprowadzką z pomocą chłopaka, który był takim moim głosem rozsądku. Pytania “czy Ci to RZECZYWIŚCIE potrzebne” albo  “będziesz w tym jeszcze chodzić?” itp. faktycznie pomagały.

Ile czego wyrzuciłam?

W ten sposób wyrzuciłam lub oddałam na prawdę masę rzeczy. Kojarzysz takie duże niebieskie torby z IKEA? Trzy takie torby poszły z rzeczami do oddania do kontenera Czerwonego Krzyża. Do tego nazbierałam cztery 60 litrowe worki rzeczy do wyrzucenia, które albo nie nadawały się, albo były nie potrzebne i nie było sensu ich wystawiać na sprzedaż. Gdy to wszystko wyniosłam z mieszkania zrobiło mi się jakoś tak lżej, wiesz? Nie tylko wizualnie, ale tak jakoś na duszy. Może Cię to rozbawi, ale wszystko, co gromadzimy tworzyło w mojej podświadomości taki bagaż, który przy każdej przeprowadzce przewoziłam razem ze mną i po raz kolejny upychałam po kątach rzeczy, których tak na prawdę wcale nie potrzebowałam.

Dlaczego nie wyrzucamy rzeczy/ubrań?

Ostatnio zastanawiałam się skąd u mnie takie nastawienie do gromadzenia rzeczy i stwierdziłam, że są to przyzwyczajenia wyniesione z domu. Od zawsze rodzice mówili, żeby tego czy tamtego nie wyrzucać, bo się przecież przyda. I tak właśnie powstała cała moja kolekcja niepotrzebnie nagromadzonych rzeczy, które dawno powinny wylądować w koszu, bo tak na prawdę nie użyłam większości z nich nawet przez kilka lat ani razu. Przewoziłam je ze sobą myśląc, że co ja zrobię, jak wyrzucę coś, co mi się przyda. W wielu przypadkach taka potrzeba nie nadeszła, albo użyłam czegoś innego.

Jak często robić porządki?

Myślę, że optymalnie byłoby przejrzeć swój dobytek raz na pół roku. Taki odstęp sześciu miesięcy pozwoli przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz użyłam tej rzeczy, czy miałam ten ciuch na sobie. Dzięki temu widzisz, czy na pewno tego potrzebujesz. Trzymam za Ciebie kciuki i daj znać, czy udało Ci się zrobić porządki i kiedy ostatni raz robiłaś taki gruntowy przegląd swojego dobytku.

 

Może Ci się również spodobać