Serum do twarzy My Desire od Seaweex

Kiedyś myślałam, że gdy pod podkład nałożę krem do twarzy, to moja skóra będzie odpowiednio przygotowana na przyjęcie kolejnych kosmetyków. O tym, jak bardzo się myliłam, przekonałam się dopiero po zastosowaniu serum do twarzy My Desire od Seaweex.

Serum do twarzy My Desire zamknięte jest w smukłej i eleganckiej buteleczce o pojemności 50ml. Dzięki zamontowanej w niej pompce, możemy w prosty i szybki sposób wydobyć produkt i nałożyć go na twarz. Często stosowane w podobnych produktach pipety nie przemawiają do mnie, więc pompka była w tym przypadku strzałem w dziesiątkę.

Samo opakowanie wygląda bardzo elegancko dzięki minimalistycznemu wykończeniu, które od przeszklonej części odcina połyskujący, srebrny pasek. serum_MyDesire_Seaweex.jpg

Co o Serum My Desire mówi producent?

Ekskluzywne serum do twarzy My Desire jest doskonałą kompozycją naturalnych olejków oraz organicznych, ręcznie zbieranych wodorostów (Fucus Serratus), które mają znakomity wpływ na naszą skórę. Głęboko ją nawilżają i odżywiają, dostarczając drogocennych morskich minerałów. Głównym zadaniem serum jest zapobieganie oznakom starzenia.

Nie zawsze zgadzam się z tym, co o produkcie mówi producent, ale w tym przypadku zgadzam się w 100%. Serum nakładane jako pierwszy krok przygotowujący na pozostałe kosmetyki, wzmacnia nawilżenie skóry, m.in.kremem nawilżającym, który nakładam od razu po wchłonięciu się serum. 

Składniki aktywne:

kwas hialuronowy, arganowe komórki macierzyste (PhytoCellTec Argan), które odbudowują kolagen, działają przeciwzmarszczkowo, wyraźnie napinają i wygładzają naszą skórę.

Dodatkowo zawarte w serum ekstrakty z aloesu i zielonej herbaty dostarczają skórze mnóstwo witamin A, C i E oraz poprawiają jej blask, pozostawiając uczucie świeżości.

Idealne dla każdego rodzaju skóry, nawet do skóry alergicznej i wrażliwej.

Warto wspomnieć o działaniu wodorostów, które dostarczają wielu minerałów i składników odżywczych, takich jak miedź, jod, cynk, wapń, laminarynę oraz fukoidynę. Natomiast zawarty w serum kwas hialuronowy oraz komórki macierzyste, pomagają odbudowywać kolagen, przez co moja skóra wygląda świeżo i promiennie.

Błyskawiczne wchłanianie

Pierwszą cechą, na którą zwróciłam uwagę w trakcie używania tego serum, było wchłonięcie się produktu dosłownie w błyskawicznym tempie. Jedna pompka produktu wystarcza mi na pokrycie całej twarzy, czyli jest również ekonomiczne w użyciu. Serum bardzo przyjemnie się rozprowadza dzięki delikatnej, żelowej konsystencji.

Zaintrygowana czasem wchłaniania serum postanowiłam dowiedzieć się od producentów produktu, co na to wpływa. Podejrzewałam na początku jakiś magiczny składnik w postaci alkoholu, lecz okazało się, że to zupełnie coś innego.

Serum My Desire ma lekką, żelową konsystencję, dzięki czemu łatwo się wchłania. Stopień wchłaniania zależy też od indywidualnych potrzeb skóry – jeśli jest ona sucha, to szybciej przyjmuje serum. Do tego kwas hialuronowy zawarty w kosmetyku pomaga innym składnikom aktywnym, czyli ekstraktowi z irlandzkich wodorostów Fucus Serratus, arganowym komórkom macierzystym oraz ekstraktowi z aloesu i zielonej herbaty, przeniknąć do głębszych warstw skóry.

Konsystencja serum jest drugą cechą, która sprawiła, że pokochałam ten produkt. Jest bardzo lekka, ale nie lepka, co mogłoby się wydawać przez bogactwo olejków.

Ostatnia, lecz również warta uwagi trzecia cecha, która sprawia, że zatrzymuję się na chwilę każdego poranka podczas nakładania serum, to zapach produktu. Nie potrafię go określić, porównując go do czegoś, co już znam, ponieważ nigdy nie czułam tak intensywnego, a zarazem przyjemnego zapachu. Jest on wynikiem m. in. kombinacji olejków eterycznych bergamotki, geranium, ylang ylang oraz paczuli, które zdecydowanie mają na mnie działanie relaksacyjne.

Podczas stosowania tego serum zauważyłam zdecydowaną poprawę nawilżenia mojej skóry twarzy. Zniknęły również suche skórki w okolicy brody, które wracały co jakiś czas od ciągłego ocierania się tego miejsca o szalik. Używam go od miesiąca, a pompka przesunęła się zaledwie odrobinę, mimo codziennego stosowania produktu, więc myślę, że cena 87zł jest jak najbardziej adekwatna patrząc na efekty, jakie daje produkt.


Używałyście może serum My Desire? A może używałyście innych produktów marki Seaweex? Dajcie znać, jak Wam się sprawdziły 🙂

Może Ci się również spodobać