Spray rozjaśniający włosy blond John Frieda SHEER BLONDE, GO BLONDER

Utrapieniem naturalnych blondynek jest żółknięcie i szarzenie się włosów, natomiast farbowanych – bardzo widoczne, ciemne odrosty. Na nasze szczęście, wyszła na rynek linia produktów John Frieda ‘Sheer Blonde, Go Blonder’ z ekstraktem z owoców cytrusowych i rumianku. Spray rozjaśniający włosy, działa pod wpływem ciepła, np. suszarki lub prostownicy. Podobno działa cuda.

Jak tylko ten kosmetyk wszedł na rynek angielski, obserwowałam jak działa i powiem szczerze, że był on dla mnie wielką tajemnicą. Gdy dotarł do Polski, poszłam od razu do drogerii, ale niestety przeraziła mnie cena produktu (60zł/100ml). Stwierdziłam, że jeszcze trochę poczekam i w końcu nadeszła wiekopomna chwila, gdy w promocji można było go dostać za 23zł/100ml. Kupiłam i zaczęłam testować. Używam go już od około roku i mogę Wam o nim sporo powiedzieć.  

„Nasza ekskluzywna, wszechstronna formuła z cytrusami i rumiankiem działająca wraz z ciepłem suszarki, stopniowo rozjaśnia i rozświetla włosy pozwalając uzyskać naturalnie wyglądający, jaśniejszy kolor blond. Widocznie rozświetla włosy po 3-5 zastosowaniach. Zawiera ochronę przed źródłem ciepła. Nie nadaje się do stosowania na włosy średnio ciemnego brązu lub ciemniejszych odcieni włosów.”

Producent zaznacza, że efekt rozjaśnienia włosów będzie widoczny dopiero po 3-5 użyciach, co u mnie się sprawdziło. Rozjaśnienie widziałam już po trzeciej aplikacji. Jest ono stopniowe, co jest według mnie bardzo dobre, gdyż nie ma zbyt dużej ingerencji w strukturę włosa. Nie jest on od razu narażony na tak wielkie stężenie kosmetyku, jak w przypadku rozjaśniania włosów  u fryzjera, poprzez nałożenie farby na włosy. 

Proces rozjaśniania przy użyciu spray’u rozjaśniającego John Frieda Sheer Blonder, Go Blonde ustalamy według naszych upodobań – chodzi tu o częstotliwość stosowania preparatu. Używając go częściej, mamy szybszy efekt, ale też bardziej narażamy nasze włosy na zniszczenie. To, w jakim stopniu je rozjaśniamy zależy od nas – możemy spryskać całe włosy, pojedyncze pasma lub same odrosty. Na początku używałam go co drugie mycie  na całej długości włosów, a po uzyskaniu zadowalającego efektu używałam preparatu raz w miesiącu by podtrzymać jasny odcień blondu.  

Spray jest bardzo prosty w użyciu, wystarczy spryskać włosy na całej długości i rozczesać, by równomiernie rozprowadzić kosmetyk. Polubiłam również jego zapach, który jest bardzo delikatny. Niestety po długim okresie stosowania zapach tego produktu na moich włosach nie jest już tak przyjemny. Spotkałam się także z wpisami dotyczącymi przebarwień na skórze lub na ubraniach od tego spray’u. Nie zaobserwowałam żadnej z tych rzeczy. Nie stosowałam też rękawiczek ochronnych przy rozprowadzaniu kosmetyku.

Aktualnie stosuję go tylko do rozjaśnienia włosów przy samej skórze głowy, spryskując te okolice raz na dwa miesiące. Od wakacji używałam również szamponu i odżywki z tej samej serii. Recenzja szamponu niedługo pojawi się na blogu, gdyż już go skończyłam i wymieniłam go na John Frieda Sheer Blonde, Colour Renew Tone. 

Przed i w trakcie stosowania spray’u przeczytałam wiele opinii na różnych stronach i obejrzałam wiele vlogów na angielskim YouTubie z jego recenzjami. Większość z nich była bardzo negatywna. Dziewczyny narzekały na okropne skutki stosowania kosmetyku, np. wypadanie, kruszenie się włosów, efekt ‘gumowatych’ włosów, przesuszenie, plątanie się włosów itd.. Niestety wiadomo, że jeżeli preparat rozjaśnia włosy, to ma w swoim składzie specyfiki, które wpływają na ich strukturę. Dlatego też trzeba być bardzo, ale to bardzo ostrożnym przy jego stosowaniu. Mam na myśli częstotliwość używania spray’u – na początku max. 2 razy w tygodniu, nie powinno się też suszyć kosmyków od razu, lecz pozwolić włosom troszkę podeschnąć i dopiero wtedy użyć suszarki, stosować preparaty chroniące włosy przed wysoką temperaturą oraz używać nawilżającej lub regenerującej odżywki i maski do włosów. Dzięki temu nasze włosy cały czas będą zadbane, pomimo ingerencji np. ‚hydrogen peroxide’ – czyli wody utlenionej i innych składników, które nie są dla nich dobre.

Podsumowując: świetny produkt, który już na stałe zadomowił się wśród moich kosmetyków. Podczas stosowania spray’u nie zauważyłam osłabienia włosów, gdyż przez cały czas testowania tego produktu używałam nawilżających i regenerujących kosmetyków do pielęgnacji moich włosów. 

Pamiętajmy, by każdy kosmetyk stosować z głową, żeby potem nie narzekać na skład lub na producenta. To, czy użyjemy preparatu i w jaki sposób to zrobimy zależy od nas – tak samo jak efekt, który otrzymamy.

Może Ci się również spodobać