ULUBIEŃCY MIESIĄCA | Październik – Listopad

We wrześniowych ulubieńcach pisałam, że powstanie oddzielny wpis o tych z października. Jednak z racji na to, że praktycznie w każdy weekend listopada byłam w rozjazdach, to nie znalazłam czasu na ich napisanie. Przynajmniej jestem szczera 😉

Ulubieńcy -3.png

Ok, zaczynamy z ulubieńcami października!

  • JOYBOX jest pierwszym ulubieńcem, który przychodzi mi do głowy, gdy myślę o październiku. Zamówiłam go głównie przez krem z Vichy Idealia, ale o tym wszystkim przeczytacie we wpisie o tym zamówieniu, do którego Was zapraszam >>klik<<.

10838335_411712019037716_1384820937_n

To, co szczególnie mi się sprawdziło, oprócz tego kremu, to

Cztery Pory Roku – Regenerujące serum do rąk i paznokci, bardzo ładnie nawilża skórę dłoni i nie pozostawia tłustego filmu. Bardziej otula je i odżywia. Ma również bardzo poręczne opakowanie z pompką, która ułatwia jego aplikację.

SheFoot – Krem do stóp z komórkami macierzystym, przyznaję się bez bicia, że nie mam jeszcze wypracowanej regularnej pielęgnacji stóp, ale pracuję nad tym. Uwielbiam nakładać ten krem na stopy przed pójściem spać. Na pewno dogłębnie nawilża i odżywia skórę stóp. Dodatkowo przyjemnie się go aplikuje i szybko się wchłania. Plusem jest też poręczne opakowanie z pompką.

Biotanic – Olejek arganowy, używam go głównie do olejowania włosów i świetnie sprawdza się w tej roli. Dzięki pipecie, mogę wymierzyć odpowiednią ilość oleju za każdym razem, gdy chcę poprawić wygląd swoich włosów. Nie stosowałam go do innych celów, ale myślę, że będzie wartościowym dodatkiem do peelingu kawowego.

  • Kolejnym ulubieńcem jest książka, którą czytałam zawzięcie, gdy tylko miałam chwilę. Nie chcę się tutaj za dużo o niej rozpisywać, bo powstanie oddzielny post o zmianach, jakie wprowadziłam po jej przeczytaniu. Mowa tu oczywiście o “Slow Fashion – Modowa Rewolucja” Joanny Glogazy.
  • W tym smakołyku zakochałam się, jak tylko go spróbowałam. W tym roku po raz pierwszy piłam przepyszną Pumpkin Spice Latte w Starbucks. Nie wszystkim jednak może posmkować, ze wzgl. na to, że jest dość słodka. Mówią, że to wciąga i zgadzam się z tym w pełni. Do tego te ich piękne kubeczki <3

IMG_20151016_000039

  • W październiku zakochałam się również w kosmetykach rosyjskich Bania Agafii. O tym również pojawi się w tym miesiącu post, dlatego tylko tutaj wspomnę o nich. W swoich “zbiorach” mam już maskę oczyszczającą do twarzy oraz cały zestaw do włosów: szampon, balsam i maskę – wszystkie z serii aktywator wzrostu.

     

  • Zdecydowanym ulubieńca była również konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty. O całym wydarzeniu możecie przeczytać tutaj >>klik<<.

IMG_20151024_140339


Czas przejść do ulubieńców listopada 🙂

  • Pierwszym i najukochańszym ulubieńcem tego miesiąca był zdecydowanie ONESIE! Kupiłam go w lumpeksie za śmieszne pieniądze, a daje mi mnóstwo radości i ciepła. Główna idea tego kubraczka jest taka, że zakładamy go do spania. Ja jednak uwielbiam zakładać go wieczorami, gdy wracam po całym dniu do mieszkania. Może gdy przyjdą większe mrozy, będę w nim spać, ale na razie raduje nie tylko oczy ale też ciałko 😉
  • Kolejni ulubieńcy są w kategorii beauty. Zacznę od tuszu z Maybelline Lash Sensational. Jeśli poszukujesz tuszu, który zrobi praktycznie wszystko, to jest to odpowiedni produkt dla Ciebie. Przede wszystkim wydłuża i delikatnie pogrubia rzęsy. Dokładnie je też rozczesuje, choć czasem trzeba popracować trochę szczoteczką, by uzyskać idealny efekt. Maskara utrzymuje się na rzęsach cały dzień, nie osypuje się i nie tworzy efektu pandy. Jedynym minusem tego produktu jest to, że ciężko go zmyć. Nie działają na niego płyny micelarne, mleczka do demakijażu i inne specyfiki. Jedynym produktem, który odkryłam, że potrafi sobie z nim poradzić, to żel BeBeauty z Biedronki, wersja niebieska. IMG_20151202_164938
  • Ulubieńcem, który uzupełnił moją aktualną pielęgnację włosów, jest szampon z Banii Agafii. Jest on z serii aktywator wzrostu i bardzo dobrze działa na moje włosy. Już pod prysznicem czuję, że włosy stają się o wiele miększe i delikatniejsze w dotyku. Szampon spełnia również swoje główne zadanie, czyli bardzo dokładnie czyści skalp i włosy. Pozostawia je jednocześnie wygładzone i przyjemne. Mimo tego, że jest to kosmetyk w większości o naturalnym składzie, to przyjemnie delikatnie pachnie. Jego zapach nie utrzymuje się jednak na włosach.

IMG_20151104_212518

  • Ostatnim już ulubieńcem będzie maska do włosów z Schwarzkopf, z serii Hari Repair. Jest to produkt przeciw rozdwajaniu GLISS KUR OIL NUTRITIVE, z kompleksową płynną keratyną, do włosów o rozdwajających się końcach. Maska świetnie wygładza włosy, jednocześnie ich nie zlepiając i nie obciążając. Łatwo się po niej rozczesują i są delikatne w dotyku. Maska pięknie pachnie, ale jest to dość ciężki zapach, dlatego nie wszystkim może się spodobać. Konsystencja maski bardzo mnie delikatnie zdziwiła. Jest bardzo gęsta, lecz po kontakcie z ciepłem dłoni rozpuszcza się. Pierwsze, z czym mi się skojarzyła, to z margaryną, która rozpuszcza się zawsze przy wyrabianiu ciasta. Kolejnym plusem tego produktu jest to, ile czasu mamy trzymać ją na włosach i jest to zaledwie minuta. Myślę, że jest to ogromny plus, szczególnie dla tych, którzy omijają nakładanie maski na włosy ze wzgl. na brak czasu.

IMG_20151202_165234

Może Ci się również spodobać